Euro 2020: Czas dokonać cudu!

Po fatalnej w skutkach porażce z reprezentacją Słowacji (1:2) już jutro przyjdzie nam zagrać mecz o wszystko. Przegrana w starciu z Hiszpanią oznaczała będzie bowiem koniec matematycznych szans na wyjście z grupy. Czy stać nas na dokonanie cudu?


Poniedziałkowy blamaż ze Słowacją dość mocno ostudził entuzjazm wśród Biało-Czerwonych kibiców. Nie ma się czemu dziwić - na papierze reprezentacja naszych południowych sąsiadów jest jedną ze słabszych ekip trwającego turnieju. Wszystko w tym meczu poszło nie tak, jak sobie wyobrażaliśmy. Pozostaje jednak pytanie, czy jesteśmy aż tak słabi, jak w meczu ze Słowakami i Islandią, czy jednak drzemie w nas ukryty potencjał, który w każdej chwili można wykrzesać?

Przed turniejem było bardzo wiele znaków zapytania. Trener Sousa do samego końca dość mocno rotował składem i ciężko było przewidzieć, jak zagramy w najważniejszych meczach. Pierwszy pojedynek miał nam dać ostateczną odpowiedź, jednak nikt nie zakładał (lub nie chciał zakładać) tak pesymistycznego scenariusza. W meczu z Hiszpanią cała drużyna musi wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności i zagrać tak, jak za Sousy jeszcze nie zagraliśmy. Mądrze w obronie i skutecznie w ofensywie od pierwszej do ostatniej minuty. 

Nie mogą powtórzyć się błędy z pierwszego starcia, kiedy ogrywanego na prawej obronie Bereszyńskiego kompletnie nie asekuruje Jóźwiak. Ile jeszcze czekać mamy na błysk Zielińskiego, który zagra w końcu na miarę tego, co prezentuje w Neapolu oraz na dobry mecz Lewandowskiego na dużym turnieju? W meczu z ekipą Luisa Enrique sytuacji do zdobycia bramki z pewnością nie będzie wiele, dlatego perfekcyjna skuteczność będzie na wagę złota. 

Czego spodziewać się w tym spotkaniu? Z pewnością naporu Hiszpanów od pierwszej minuty, zepchnięcia naszej drużyny pod własne pole karne i szybkich kontrataków, na które musimy się nastawić. Nie ma co liczyć na wymianę ciosów, bo może się ona skończyć dla nas pogromem. Szwedzi bardzo mądrze bronili, idealnie nawzajem się asekurując. Taka postawa może nie wzbudziła uznania w oczach kibiców, ale pozwoliła im zdobyć niezwykle cenny punkt, który przy zwycięstwie nad Słowacją daje pewne miejsce w 1/8 finału. 

Urwanie punktu Hiszpanii, a następnie triumf nad Szwecją uznałbym za cud. Mimo, że w teorii są na to szanse to nie jestem w stanie w to uwierzyć. Wszyscy bowiem doskonale pamiętamy mecz "o wszystko" z Kolumbią na Mundialu w Rosji. Kibicowskie serce zawsze będzie z Biało-Czerwonymi, jednak chłodny rozum podpowiada, by nie liczyć na zbyt wiele. Z turniejem definitywnie pożegnała się już Macedonia Północna, my musimy powalczyć, by starcie ze Szwedami nie było już tylko meczem "o honor". 

Komentarze