Lech Poznań bez szans w starciu z Rangersami? Będzie bardzo ciężko o punkty!

Po honorowej porażce z Benficą czas na kolejny występ Kolejorza w fazie grupowej Ligi Europy. Tym razem podopieczni Dariusza Żurawia zmierzą się z liderem szkockiej ligi, Rangers F.C.


Domowa porażka z portugalską Benficą została przyjęta w Polsce z dość dużym entuzjazmem. Na pochwałę zasługiwał oczywiście nie sam wynik, ale styl i odwaga w grze zespołu z Wielkopolski. Lech Poznań mimo kilku osłabień w linii defensywnej nie przestraszył się wyżej notowanego rywala i z podniesioną głowa wyszedł na murawę. 

Z przebiegu spotkania nie można stwierdzić, że przewaga rywali była miażdżąca. Wręcz przeciwnie, Kolejorz w ofensywie wcale nie prezentował się gorzej od aktualnego lidera Primeira Ligi. O końcowym wyniku zadecydowała jednak ogromna różnica w poziomie jakości stoperów obu zespołów. Zestawienie pary Crnomarković-Dejewski z duetem Otamendii-Vertonghen mówi samo za siebie. Kibice Lecha mogą czuć się nieco poszkodowani, bo za faul tuż przed polem karnym Belg powinien otrzymać czerwoną kartkę, jednak sędzia podjął wówczas inną decyzję i mecz nie potoczył się w dalszej fazie po myśli gospodarzy.

Przed starciem z Rangersami oczekiwać możemy przede wszystkim odwagi, jaką widzieliśmy w ubiegłym tygodniu. Do składu wrócą Satka i Rogne, dzięki czemu zyskać powinna formacja defensywna. Niestety wieczorem na boisku nie pojawią się Tiba, Kamiński oraz Crnomarković, co stanowić będzie spore osłabienie Kolejorza. Odczuwalny będzie brak zwłaszcza pierwszych dwóch piłkarzy, będących obecnie w wyśmienitej formie. O ile Kamińskiego może jeszcze zastąpić Sykora, który wrócił po kontuzji, o tyle Tiba wydaje się być zawodnikiem nie do zastąpienia. 

Kibiców którzy sądzą, że Lecha czeka dziś prostsze zadanie niż w pierwszej kolejce musimy jednak zmartwić. Rangersi są w doskonałej formie i pokonanie ich będzie nie lada wyzwaniem. To zespół dużo lepszy niż ten, który przed rokiem mierzył się z Legią w fazie play-off Ligi Europy. Udowodnili to chociażby w dalszej części rozgrywek, dochodząc aż do 1/8 finału. W obecnym sezonie świetnie radzą sobie również na krajowym podwórku. Po 12. kolejkach szkockiej Premiership mają na koncie 32 punkty, będąc jedyną niepokonaną ekipą w stawce. Nad drugim Celtikiem mają przewagę sześciu punktów (rozegrali jeden mecz więcej). 

Przed spotkaniem szkoleniowiec "The Gers" Steven Gerrard komplementował Lecha twierdząc, że jego zespół musi być w pełni skoncentrowany, by nie zostać skrzywdzonym przez wicemistrzów Polski. Pokazuje to, że doceniona została postawa Kolejorza w domowym meczu z Benficą, jednak celem Rangersów niezmiennie pozostaje zwycięstwo. Według bukmacherów to właśnie gospodarze są zdecydowanym faworytem dzisiejszego starcia. Na szczęście dla Lecha na Ibrox nie zasiądzie dziś ponad 40 tysięcy kibiców, którzy żywiołowym dopingiem mogliby ponieść swoich piłkarzy. 

Szans Kolejorza upatrywałbym przede wszystkim w powracającej do gry parze stoperów. Tomasz Dejewski nie zagrał może jakiegoś fatalnego spotkania, jednak pierwsza bramka zdecydowanie poszła na jego konto, kiedy w polu karnym zagrał piłkę ręką. Satka i Rogne raczej nie zatrzymają ofensywy rywala, ale dzięki ich obecności w składzie pozostali zawodnicy będą mogli czuć nieco większą pewność w funkcjonowaniu linii obronnej. Przewiduje, że podobnie jak przed tygodniem będzie to spotkanie owocujące w bramki. Oby tylko tym razem Kolejorz nie musiał wznawiać gry od środka boiska częściej od rywala. 


Komentarze