Gotowi na europejski sukces. Legia i Lech u bram Ligi Europy!

 Już dziś wieczorem przekonamy się, czy po trzech latach przerwy, w końcu doczekamy się polskiego klubu w fazie grupowej europejskich rozgrywek. Szanse są o tyle duże, że w grze o sforsowanie bram Ligi Europy są aż dwa nasze kluby: Legia Warszawa i Lech Poznań.


W obu przypadkach awans do upragnionej fazy grupowej jest jak najbardziej realny. Mistrzowie Polski zmierzą się bowiem z nie najlepiej dysponowanym w ostatnim czasie Karabachem Agdam, natomiast świetnie spisujący się w tegorocznych pucharach Kolejorz zagra z niedoświadczonym na arenie międzynarodowej Charleroi. 

Zespół ze stolicy według bukmacherów jest nieznacznym faworytem dzisiejszej rywalizacji. Wpływ na to ma przede wszystkim gra na własnym stadionie oraz trudna sytuacja polityczna w Azerbejdżanie. Karabach niezbyt dobrze rozpoczął ponadto rozgrywki krajowe, notując w nich zaledwie 5 punktów po 4 rozegranych kolejkach. Daje im to na ten moment 5. lokatę w 8-zespołowej lidze. 

Legia Warszawa pod wodzą nowego szkoleniowca, Czesława Michniewicza rozegrała dotąd jedno spotkanie - wygrała u siebie w III rundzie el. Ligi Europy z kosowską Dritą 2:0. Sam mecz nie był wielkim widowiskiem i trudno stwierdzić, czy w grze Wojskowych coś drgnęło. Zadanie zostało jednak wykonane zgodnie z planem, a prawdziwą weryfikację selekcjoner reprezentacji U21 i jego podopieczni przejdą dziś wieczorem. Mecz sezonu, bo tak śmiało można nazwać starcie z Karabachem rozpocznie się o godzinie 20., a transmisję tego wydarzenia przeprowadzi TVP Sport. 

Godzinę wcześniej rozpocznie się z kolei starcie Lecha Poznań z liderem belgijskiej Jupiler League, Royal Charleroi. Popularne "Zebry" po 7 rozegranych kolejkach mają na koncie aż 19 oczek. Pierwsze punkty w sezonie stracili dopiero w minioną niedzielę, remisując na wyjeździe z ostatnim w tabeli Mouscron 1:1. 

Pamiętamy jakie problemy w starciu z KRC Genk i KAA Gent mieli w 2018 roku Lech Poznań i Jagiellonia Białystok. Wszystkie cztery mecze wygrali wówczas Belgowie, pewnie przechodząc do kolejnej rundy. Charleroi to jednak ekipa z nieco niższej półki niż wymienione wyżej kluby. Mimo świetnego wejścia w nowy sezon to wciąż ligowy średniak, który podobnie jak TSV Hartberg grający przeciwko Piastowi nie ma doświadczenia w rozgrywkach międzynarodowych. Poprzednia ich przygoda w Europie miała bowiem miejsce w 2015 roku, kiedy to w II rundzie el. LE pewnie wyeliminowali Beitar Jerozolimę (9:2 w dwumeczu), by rundę później odpaść z Zorią Ługańsk (0:5 w dwumeczu).

Zdaniem bukmacherów minimalnym faworytem belgijsko-polskiego starcia jest Charleroi. Jeśli Kolejorz zagra jednak na swoim poziomie, tak jak w meczach z Hammarby i Apollonem ma duże szanse na wyeliminowanie rywala. Oznaczałoby to powrót klubu z Wielkopolski do fazy grupowej Ligi Europy po pięciu latach przerwy. Czy tak się stanie dowiemy się dziś wieczorem, transmisję z tego starcia podobnie jak w poprzednich rundach przeprowadzi Polsat Sport.

Doskonale wiemy, jak nisko upadliśmy w krajowym rankingu UEFA. Aby rozpocząć powolną wędrówkę w górę zestawienia potrzebujemy dzisiaj przynajmniej jednego awansu. Póki jest jednak szansa na dwa zespoły w fazie grupowej, musimy zawalczyć o pełną pulę i szansę pokazania się w Europie z dobrej strony. Wiązałoby się to nie tylko z promocją piłkarzy, ale też ze sporym zastrzykiem finansowym (6-8 mln euro), wspomnianymi punktami do rankingu UEFA oraz poprawą wizerunku naszej ligi w oczach zagranicznych piłkarzy i kibiców. Zatem Legio, Lechu - wiecie co macie dzisiaj zrobić!


Komentarze