Liga Europy: Szwedzi zweryfikują postępy Lecha. Austriacki średniak na drodze Fornalika

Przed nami kolejny tydzień eliminacji europejskich pucharów. Przed drużynami z całego kontynentu bardzo intensywny czas, bowiem w ciągu najbliższych trzech tygodni rozstrzygnie się kwestia awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Jak długo na polu bitwy wytrwają polskie drużyny? Na pierwszy ogień po reprezentacyjnej przerwie idą Lech Poznań i Piast Gliwice. 



Porażka Legii z Omonią Nikozja sprawiła, że eliminacje Ligi Mistrzów stały się dla nas już jakby nieco mniej ciekawe. Cała uwaga skoncentrowana została teraz na Lidze Europy, w której wciąż mamy trzech przedstawicieli. Czas pokaże, czy po środowo-czwartkowych konfrontacjach nadal będziemy mieli komu kibicować w Europie.


Lech Poznań w środę o godzinie 19. wybiegnie na murawę w Sztokholmie, gdzie zmierzy się z lokalnym Hammarby IF. Poza tym, że Szwedzi grają na sztucznej murawie i wywalczyli brązowy medal w ubiegłym roku (system wiosna-jesień) ciężko coś konkretnego powiedzieć o tej drużynie. Obejrzałem jednak ich starcie z Goteborgiem zakończone wysokim zwycięstwem 4:0 i na tej podstawie mogę założyć, że Lecha czeka dość trudne zadanie. Hammarby od pierwszych minut grało bowiem atrakcyjną, ofensywną piłkę. Podania między zawodnikami były szybkie i celne, co nie jest standardem w naszej lidze.

Na przeciw siebie staną więc dwa zespoły, które potrafią grać w ataku pozycyjnym, ale też wyprowadzają ciekawe kontrataki. Nie spodziewam się zatem nudnego meczu, a wymiany ciosów po obu stronach. Uważam, że podopieczni Dariusza Żurawia mają spore szanse na awans, ale zdecydowanie nie można ich stawiać w roli faworytów. Szanse Lech na awans oceniam - podobnie jak bukmacherzy - na około 48%.


Sporo szczęścia w losowaniu, o czym pisałem też wcześniej miał Piast Gliwice. Zespół prowadzony przez Waldemara Fornalika trafił na 5. zespół minionego sezonu austriackiej Bundesligi, TSV Hartberg. Dla rywali będzie to pierwszy w historii mecz na arenie międzynarodowej. Doświadczenie, choć niewielkie przemawiało będzie zatem na korzyść Piastunek. Gdyby dołożyć do tego aż 74 (!) stracone bramki w 32 spotkaniach, rywal wydaje się znacznie mniej groźny niż mogłoby się wydawać. Niewątpliwym sprzymierzeńcem Piasta będzie też gra na własnym obiekcie.

Liga austriacka wystartowała dopiero w miniony weekend. Na inaugurację czwartkowy rywal brązowych medalistów Mistrzostw Polski zanotował remis 1:1 z Rheindorf Altach. Bramka, która padła dla Altach była spowodowana złym wyjściem do piłki bramkarza Hartberga, w efekcie czego został on w dziecinny sposób pokonany przez gracza gospodarzy. Jeśli Austriacy podobne błędy popełniać będą też w Gliwicach o awans powinno być zdecydowanie łatwiej. Niestety Piast bardzo słabo rozpoczął ligowy sezon, a jego największą bolączką wciaż pozostaje rażąca nieskuteczność. Brak kontuzjowanego Jakuba Świerczoka nie ułatwia sprawy, ale wciąż gliwiczanie mają wszystko w swoich rękach. Szanse na ich awans do III rundy el. Ligi Europy oceniam na 51%.


W III rundzie eliminacji Ligi Europy zagra już na pewno Legia Warszawa, tak więc nawet w przypadku dwóch porażek, będziemy mieli komu kibicować za tydzień. Dla dobra polskiej piłki i jej miejsca w krajowym rankingu UEFA warto jednak powalczyć o coś więcej niż honorowe porażki. Osobiście liczę na awans przynajmniej jednej drużyny. Mam jednak cichą nadzieję, że zarówno Szwedzi, jak i Austriacy zostaną odesłani z kwitkiem i to drużyny naszej ligi kosztem tych wyżej notowanych awansują do kolejnej rundy.

Komentarze