Czas na europejską weryfikację Ekstraklasy! Stoimy na straconej pozycji? cz.I

Najbliższe dwa dni pozwolą nam ocenić, czy polska piłka klubowa powoli wstaje z kolan, czy kolejny raz boleśnie upadnie na twarz. Legia zagra bowiem w drugiej rundzie el. Ligi Mistrzów, natomiast Lech, Piast i Cracovia rozpoczną swoje zmagania w I rundzie el. Ligi Europy. Czego możemy się spodziewać? Czy jesteśmy faworytami do awansu? Zapraszamy na krótką analizę. 



Premierowy mecz w tegorocznych pucharach mamy już za sobą. Legia Warszawa wymęczyła jednobramkowe zwycięstwo nad północnoirlandzkim Linfield FC i awansowała do drugiej rundy eliminacji. Tam poprzeczka zostanie jednak zawieszona zdecydowanie wyżej. Mistrz Cypru, Omonia Nikozja w ostatnich latach nie zawojowała Europy, ba - nawet w krajowych rozgrywkach często ustępowała pola silniejszym od siebie. W minionym sezonie zakończyła jednak przerwane rozgrywki na pierwszym miejscu, dzięki czemu zespół prowadzony przez Henninga Berga otrzymał prawo startu w eliminacjach Champions League.


Z racji tego, że spotkanie pomiędzy Araratem Armenia a Omonią rozgrywane było dzień po meczu Legii, postanowiłem mu się bliżej przyjrzeć. Co ciekawe mistrz Armenii grając na swoim stadionie wcale nie był drużyną gorszą od Cypryjczyków. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, w której gola na wagę awansu zdobył 33-letni brazylijski napastnik Thiago Ferreira Dos Santos. Sam mecz nie stał na zbyt wysokim poziomie i przypominał raczej starcie klubów walczących o utrzymanie w Ekstraklasie aniżeli mecz drużyn realnie marzących o awansie do fazy grupowej tych elitarnych rozgrywek.

Legia Warszawa nie jest obecnie w swojej optymalnej dyspozycji, jednak zarówno w meczu z Linfield, jak i  ligowym starciu z Rakowem udowodniła, że potrafi być cierpliwa. Dokładnie tak samo wyglądały mecze stołecznego zespołu w Lidze Europy przed rokiem - brak stylu i słabą skuteczność Legia nadrabiała doświadczeniem i wyrachowaniem. Jutrzejszy mecz może być zatem podobny do "widowiska" jakie zawodnicy Aleksandara Vukovicia zaserwowali nam przed tygodniem. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby tylko zakończyło się to awansem do kolejnej rundy.


Bukmacherzy widzą jednak w mistrzu Polski dość wyraźnego faworyta. Kursy na zwycięstwo Legii wahają się w okolicach 1,70, natomiast za każdą obstawioną złotówkę na Omonię otrzymać można niemal pięć złotych. Atutem zdecydowanie przemawiającym na korzyść Legii jest bowiem gra na własnym stadionie. Cypryjczyków czeka z kolei dość daleka podróż, która może w jakimś stopniu wpłynąć na ich grę.

Tyle o eliminacjach Ligi Mistrzów. Liczymy oczywiście na awans Legii, choć przewidujemy, że może być o to cholernie ciężko. Na analizę rywali i szans polskich klubów w eliminacjach Ligi Europy zapraszamy już niebawem.

Komentarze