5 problemów, przez które Lech wypadł z walki o mistrzostwo

Sobotnia porażka Lecha Poznań z Legią Warszawa (0:1) sprawiła, że szanse Kolejorza na zdobycie tytułu mistrzowskiego spadły praktycznie do zera. Po 27. kolejce w tabeli PKO Ekstraklasy zespół prowadzony przez Dariusza Żurawia traci do stołecznego klubu już 12 punktów. Jakie są tego przyczyny? 



W celu znalezienia odpowiedzi na to pytanie postanowiłem uszeregować główne problemy Kolejorza w skali 1-5 (od najmniejszego do najbardziej istotnego).

1. Międzynarodowa szatnia
Lech Poznań w ostatnim czasie kojarzy się głównie z dobrym szkoleniem oraz odważnym stawianiem na młodzież. Niestety poza juniorami w ostatnim czasie do pierwszego zespołu nie trafiają żadni inni Polacy. Szatnia stała się przez to międzynarodowa, co może rodzić pewne problemy komunikacyjne. Część z obcokrajowców mówi co prawda nieźle w naszym ojczystym języku, ale trzeba przyznać, że proporcje zostały w ostatnim czasie nieco zachwiane.

Nie jest to oczywiście najistotniejszy problem, bowiem wiele zagranicznych klubów działa na podobnej zasadzie, lecz mimo to warto byłoby rozejrzeć się na rynku transferowym i oprócz Alana Czerwińskiego zakontraktować również innego Polaka, który mógłby zostać wzmocnieniem drużyny.

2. Błędy Karlo Muhara
Były zawodnik chorwackiego Interu Zapresić znany jest wśród kibiców PKO Ekstraklasy głównie z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest kultowy Fiat 126p, którym piłkarz po przejściu do Lecha "woził się" po ulicach Poznania, natomiast drugim jest jego bardzo słaba postawa na piłkarskich boiskach. Liczba błędów, jakie popełnia ten zawodnik w środku pola jest porażająca. Jego zaangażowanie w grę obronną w wielu meczach wołało o pomstę do nieba, a przecież to gracz stricte defensywny.


Nie chcę się pastwić nad jego grą, bo kto ogląda mecze Kolejorza, ten wie o czym mówię. Bardziej dziwi mnie jednak upór trenera Żurawia, który ciągle daje mu szanse występów w podstawowym składzie, kosztem chociażby ciut ofensywniej grającego Kuby Modera.

3. Brak klasowego golkipera
Kiedy Mickey van der Hart zaprezentowany został jako nowy bramkarz Lecha, sporo sobie obiecywałem po jego grze. Tymczasem były zawodnik PEC Zwolle czy w przeszłości młodzieżowych drużyn Ajaksu Amsterdam okazał się sporym rozczarowaniem.

Co prawda 25-letni Holender miał niezły okres w Poznaniu, ale zdarzały mu się również mecze, w których totalnie zawodził. Jednym z nich było ostatnie starcie z Legią, gdzie nie popisał się przy próbie wypiąstkowania piłki, w efekcie czego jego zespół stracił bramkę. W mojej wewnętrznej klasyfikacji wyżej od Van der Harta stawiałbym dwójkę golkiperów, którzy nie tak dawno pożegnali się z Bułgarską, czyli Matusa Putnockiego oraz Jasmina Buricia.

4. Brak wyraźnych liderów
To, że van der Hart od niedawna jest nowym kapitanem Kolejorza świadczy o jednym - w Poznaniu brakuje liderów z prawdziwego zdarzenia. Nie jest normalną rzeczą, że opaska kapitańska tak często zmienia właściciela, a przecież jeszcze nie tak dawno w stolicy Wielkopolski stosowano system rotacyjny.

Wygląda więc na to, że w Lechu nie ma osoby, która wzięłaby na siebie odpowiedzialność w trudnych momentach, dając kolegom impuls do walki. Nie wypada, by cały ciężar brali na siebie młodzieżowcy - spośród obcokrajowców niewielu ma jednak staż dłuższy niż rok. Naturalnymi liderami mogliby być Gytkjaer bądź Jóźwiak, ale obu latem najprawdopodobniej nie będzie już przy Bułgarskiej.

5. Nieumiejętność gry pod presją
Wszystkie te problemy w znacznym stopniu dotyczą obecnego sezonu. Jest jednak coś, co doskwiera Lechowi od lat i sprawia, że klubowa gablota nie zapełnia się trofeami - Kolejorz nie potrafi grać pod presją. Przegrane finały Pucharu Polski w sezonach 14/15, 15/16, 16/17 oraz nieudany finisz walki o mistrzostwo w sezonie 17/18 potwierdzają to dosadnie.

Kibice w Poznaniu zawsze są ogromnym wsparciem dla swojego zespołu, ale niekiedy presja nakładana przez nich na zawodników, potrafi splątać im nogi. Podczas starcia z Legią, które odbyło się przy pustych trybunach zabrakło wymienionych wcześniej bosikowych liderów, którzy wzięliby ciężar gry na siebie i indywidualną akcją odmienili losy spotkania. Trudno w takiej sytuacji przeciwstawić się najbardziej utytułowanemu klubowi w kraju na przestrzeni ostatnich kilku lat.

Mimo, że szanse Lecha na tytuł mistrzowski są niewielkie, podopieczni Dariusza Żurawia wciąż mają o co walczyć. Wicemistrzostwo Polski w połączeniu ze zdobytym Pucharem Polski, po niepowodzeniach z ostatnich lat na pewno potraktowano by w Poznaniu jako spore osiągnięcie.

Komentarze