PKO Ekstraklasa: Legia ucieka - nikt nie goni!

Po wczorajszym zwycięstwie Legii nad Lechią Gdańsk (2:0), zespół z Warszawy ma już 9 punktów przewagi nad drugą w tabeli Cracovią. Czy to oznacza, że aktualni wicemistrzowie Polski mogą już zacząć chłodzić szampany?



Na początku sezonu, kiedy zespół prowadzony przez Aleksandara Vukovicia męczył swoją grą, remisując m.in. z Europą FC z Gibraltaru oraz fińskim KuPS Kuopio w eliminacjach LE, nikt nie spodziewał się tego, co ma miejsce obecnie. Legię pod wodzą jej byłego piłkarza ogląda się bowiem ze sporą przyjemnością, a kolejni rywale stojący na jej przeszkodzie z wielką bojaźnią ryglują - niemal całą jedenastką - dostęp do własnej bramki.

Vuković postawił na swoim, przeczekał trudny okres - właściwie to cierpliwością wykazał się prezes Mioduski - i teraz zbiera owoce swojej ciężkiej pracy. Stołeczny zespół jest faworytem w walce o tytuł mistrzowski, bowiem Cracovia, która wydawać się mogło, będzie głównym kontrkandydatem, nie wytrzymała presji i zanotowała serię trzech ligowych porażek z rzędu.

Cały zespół spisuje się na murawie bardzo dobrze, jednak wyraźne słowa pochwały należą się Jose Kante, który - wbrew początkowym wątpliwością kibiców - wypełnił lukę po sprzedaży Jarosława Niezgody do MLS. Świetnie spisują się również Luquinhas i Wszołek, których transfery do Legii okazały się kapitalnym pomysłem. Wojskowi wyglądają na zgrany zespół nie tylko na boisku, ale też i poza nim.

Ogromna przewaga w ligowej tabeli jest sporym komfortem dla aktualnych wicemistrzów Polski, ale nie obawiałbym się o poziom motywacji u piłkarzy - trener Vuković doskonale pamięta końcówkę ubiegłego sezonu i to w jaki sposób Piast zgarnął im mistrzostwo sprzed nosa. Wszystko wskazuje więc na to, że tylko plaga kontuzji, bądź przerwanie ligi z powodu koronawirusa może przeszkodzić Legii w odzyskaniu tytułu.

Komentarze