Reforma Ekstraklasy, czyli jak zarobić, żeby się nie narobić!

Do rozpoczęcia rundy wiosennej PKO Ekstraklasy pozostało już niewiele czasu. Zamiast o transferach i szansach poszczególnych klubów na tytuł mistrzowski, w ostatnim czasie częściej dyskutuje się jednak nad kolejną reformą rozgrywek. Czy liga 18-zespołowa to aby na pewno dobre rozwiązanie?


Prezes PZPN Zbigniew Boniek jest święcie przekonany, że owa reforma w przyszłości wpłynie pozytywnie na poziom naszej ligi. Większa liczba klubów - jego zdaniem - zwiększy dochody z praw medialnych, co przełożyć ma się na zwiększenie budżetów klubów Ekstraklasy. Brzmi rozsądnie. Pytanie tylko, czy mecze drużyn z dolnych rejonów tabeli, walczących o utrzymanie będą cieszyły się zainteresowaniem ze strony kibiców? Nie sądzę. Już teraz zauważyć można spadek frekwencji na trybunach, spowodowany coraz niższym poziomem piłkarskim. Dodanie do ligi dwóch kolejnych słabych drużyn nie ma prawa wpłynąć na obecny stan ligi pozytywnie. 

Zmiana systemu rozgrywek nie sprawi, że czołowe polskie kluby przestaną masowo sprzedawać swoich kluczowych zawodników. Niestety w wielu przypadkach wyprzedaż swoich liderów pozwala klubom na "spięcie" budżetu. Następstwa ciągłych osłabień, dość przeciętnych i tak zespołów, widzimy później w lipcowo-sierpniowej rywalizacji w europejskich pucharach.

Skoro chcemy ligę 18-zespołową, bo ona dać ma "normalność", to trochę nie od tej strony co trzeba zaczynamy. Część klubów ma spore zadłużenie, inne nie płacą piłkarzom na czas, natomiast kolejne mają problem z infrastrukturą, w związku z czym nie spełniają podstawowych wymagań licencyjnych. Nie wspomnę już o pomijaniu młodych polskich piłkarzy, zamiast których po murawie biegają obcokrajowcy niechciani w innych ligach, którym - w większości - w dodatku bez różnicy jakim wynikiem zakończy się dany mecz, bądź czy ich klub utrzyma się w lidze, bo i tak agent znajdzie im nowego pracodawcę gdzie indziej.

Jako liga stoimy w miejscu podczas gdy inni krok po kroku idą do przodu. 32. miejsce jakie zajmować będziemy na starcie przyszłego sezonu w rankingu UEFA nie jest przypadkowe. Ładne stadiony i oprawa nie przykryją tego co najważniejsze - poziomu sportowego. Jeśli nadal do naszej ligi trafiać będą piłkarze o miernych umiejętnościach kryzys się tylko pogłębi. Żadna reforma rozgrywek nie sprawi, że piłkarze zaczną wymieniać pomiędzy sobą dokładniejsze podania i zamieniać je na bramki. A przypomnijmy, że ligi z Luksemburga, Litwy i Łotwy depczą nam już po piętach.

Komentarze