Dwa oblicza Legii Warszawa - które jest prawdziwe?

W ostatnich tygodniach zespół Aleksandara Vukovicia prezentuje bardzo dobrą formę, wysoko pokonując drużyny ze środka i dołu tabeli. Jednak kiedy przychodzi im się mierzyć z zespołami z czołówki, pokazuje swoją drugą - gorszą - twarz, często kończąc mecz niepowodzeniem. 



Największy kryzys wicemistrzowie Polski zdecydowanie mają już za sobą. Brak awansu do fazy grupowej Ligi Europy oraz słaba postawa przed październikową przerwą reprezentacyjną mocno zachwiała pozycją szkoleniowca, jednak prezes Mioduski nie zdecydował się na gwałtowne ruchy. Teraz, kiedy negatywne emocje opadły, a w ich miejsce zaczęło pojawiać się zadowolenie wśród kibiców, Vuković ze spokojem może kontynuować swoją pracę. Najgorszy okres dla trenerów w Legii ma już bowiem za sobą.

Poza zwycięstwami, wicemistrzowie Polski w końcu zaczęli prezentować również efektowny, ofensywny styl. Wysokie zwycięstwa nad Wisłą Kraków (7:0), Górnikiem Zabrze (5:1) oraz ostatnio Koroną Kielce (4:0), potwierdziły słowa trenera o niemieckiej mentalności piłkarzy. Nikt nie zadowala się już samym zwycięstwem - kiedy jest okazja podwyższyć prowadzenie, po prostu do tego dążą.

Powodem do zmartwień dla sztabu szkoleniowego powinny być jednak wyniki zespołu w bezpośredniej rywalizacji z kontrkandydatami do tytułu mistrzowskiego. Pod tym względem nie jest bowiem już tak kolorowo. Porażki z Lechią (1:2), Piastem (0:2) oraz niedawno Pogonią (1:3), skłaniają do zastanowienia się jakie jest prawdziwe oblicze stołecznego klubu.

Z jednej strony mówi się, że tytuły zdobywa się zwycięstwami z drużynami z dołu tabeli, z drugiej jednak strony nie można odskoczyć rywalom w tabeli, kiedy przegrywa się z nimi bezpośrednie starcia. Jeżeli Legia marzy o odzyskaniu tytułu i grze w rozgrywkach europejskich jesienią, musi jak najszybciej wyciągnąć wnioski z niepowodzeń na tle czołówki ligi. W innym wypadku powtórzy się scenariusz z ubiegłego roku, kiedy w grupie mistrzowskiej zdobyła zaledwie osiem punktów w siedmiu meczach.

Komentarze