PKO Ekstraklasa potrzebuje gruntownych zmian?

Rosnące budżety polskich klubów i poprawiająca się z każdym rokiem infrastruktura to za mało, by PKO Ekstraklasy znaczyła cokolwiek w rozgrywkach europejskich. Zmiany są nieuniknione, jeżeli w przyszłości chcemy dotrzymywać kroku ligom na przynajmniej średnim poziomie. 



Ciężko przejść do porządku dziennego po tym, co zaserwowały nam wczoraj polskie kluby w rozgrywkach międzynarodowych. Jeżeli nie chcemy pogłębiać dołka, w którym znajduje się obecnie nasza piłka klubowa, należy coś w niej zmienić. Pozostawanie przy tym co jest, tylko nasilało będzie skalę problemów, z którą obecnie się mierzymy.

Stawianie na młodzież
Jeżeli obcokrajowcy, których w Ekstraklasie jest aż nadmiar,  nie są w stanie zapewnić nam dobrych występów w europejskich pucharach, postawmy na szkolenie młodzieży i wprowadzanie jej do pierwszego składu. Skoro obecny poziom naszej ligi jest żenująco niski, kilku młodych zawodników z akademii na pewno go nie zaniży.

Gra we wstępnych rundach eliminacji do Ligi Mistrzów czy Ligi Europy nie generuje zbyt dużych zysków, by mówić że jest to okazja do poprawienia budżetu danego klubu. Nie od dziś wiadomo, że największym zastrzykiem gotówki (poza pieniędzmi z praw tv) są transfery młodych piłkarzy za granicę. Idąc śladami ligi holenderskiej czy belgijskiej sprawimy, że średnia wieku piłkarzy w naszej lidze znacząco się obniży, dzięki czemu stanie się ona (pomimo słabego poziomu piłkarskiego) jeszcze większą kopalnią talentów dla lig bogatszych. Tylko w ten sposób można ruszyć do przodu, by z czasem móc zatrzymać swoich czołowych piłkarzy na dłużej.

Zmniejszenie ligi
Wiem, że temat ten wraca niczym bumerang na początku każdego sezonu, zaraz po kompromitacji naszych klubów w pucharach, ale skoro nie mamy czterech solidnych zespołów mogących walczyć o cokolwiek poza granicami kraju, to tym bardziej nie mamy takich klubów szesnaście. Gdyby ktoś podjął odważną decyzję, patrząc przez pryzmat dobra ligi, a nie poszczególnych klubów i ich finansów, może w końcu coś zmieniłoby się na lepsze. Niestety bliżej jest do powiększenia Ekstraklasy do osiemnastu zespołów na wzór lig zachodnich.

Niełatwo jest  znaleźć jeden złoty środek na wszystkie bolączki naszej klubowej piłki. Ciągłe dyskusje bez konkretnych działań nie poprawią poziomu gry i frekwencji na trybunach. Jeden przepis o młodzieżowcu to za mało, by ze spokojem przyglądać się w jakim kierunku zmierza nasz krajowy futbol. Na cud nie ma co bowiem liczyć.


Komentarze

Prześlij komentarz