Pucharowicze zbroją się przed europejskimi zmaganiami. Podsumowanie dotychczasowych transferów

Za nieco ponad miesiąc polskie drużyny przystąpią do eliminacji europejskich pucharów. Niektóre z nich, jak Cracovia i Lechia już rozpoczęły kompletowanie kadry przed rywalizacją o awans do fazy grupowej Ligi Europy. Nieco mniej dzieje się w Gliwicach oraz w Warszawie, gdzie skupiono się póki co na "czyszczeniu" szatni. 


Największym problemem ostatnich lat w LOTTO Ekstraklasie jest tzw. "letnia wyprzedaż" wyróżniających się piłkarzy. Większość zespołów, które kwalifikowały się do europejskich pucharów, tuż przed ich startem zamiast się wzmacniać, osłabiały się oddając swoich kluczowych piłkarzy niemal za bezcen. Efektem tego był najczęściej blamaż na arenie międzynarodowej i problem w początkowych kolejkach nowego sezonu. Nowi piłkarze, wypełniający lukę w składzie potrzebowali bowiem trochę czasu na tzw. "aklimatyzację". Czy polskie kluby wyciągnęły wnioski z niedawnych niepowodzeń? Wydaje się, że niektóre z nich są na dobrej drodze ku stabilności, której ewidentnie ostatnio brakowało.

Bardzo poważnie do sprawy podchodzi Cracovia. Trener Michał Probierz i prezes klubu, profesor Janusz Filipiak mówią wprost, że ich celem jest awans do fazy grupowej Ligi Europy. Za słowami idą też czyny, a mianowicie ściąganie do klubu nowych piłkarzy, którzy zwiększą rywalizację o miejsce w podstawowym składzie. Wśród zakontraktowanych już zawodników znaleźli się m.in. portugalski napastnik Rafa Lopes oraz były bramkarz Zagłębia Sosnowiec - Lukas Hrosso. Ponadto zespół z Małopolski postara się zakontraktować znanego z występów wiosną w Arce Gdynia Marko Vejinovicia. Holender pokazał się z bardzo dobrej strony na boiskach LOTTO Ekstraklasy i nie wątpliwie przydałby się w składzie drużyny prowadzonej przez Michała Probierza. Ważne jest też to, że klub nie zamierza nikogo sprzedawać w letnim okienku transferowych. Jedynym zawodnikiem, który prawdopodobnie opuści klub będzie Airam Cabrera, któremu kończy się wypożyczenie z hiszpańskiej Extremadury UD (2. poziom rozgrywkowy). Mimo, że o grę na jesień będzie Cracovii bardzo ciężko, to na pochwałę zasługuje sposób budowania drużyny i szybkość działania, co jest niezbędne w kontekście zgrania zespołu przed startem rozgrywek.

Bardzo szybko kompletowanie kadry na nowy sezon rozpoczęła również Lechia Gdańsk. Jeszcze przed zakończeniem sezonu wiadome było, że nowym graczem zdobywcy Pucharu Polski zostanie Żarko Udovicić, który był najjaśniejszym punktem Zagłębia Sosnowiec. W poczynaniach klubu z Gdańska zdaje się zauważyć pewien schemat. Każdy zawodnik podpisujący kontrakt z klubem miał w przeszłości styczność albo z samą Lechią albo z LOTTO Ekstraklasą. Włodarze chcą tym samym uniknąć ryzyka, sprowadzając sprawdzonych graczy. Do takich oprócz Udovicicia zaliczają się również: Mario Maloca (były piłkarz Biało-Zielonych) czy Maciej Gajos. Ponadto z wypożyczeń wracają Sławomir Peszko, któremu trener Stokowiec postanowił dać drugą szansę oraz Romario Balde (ostatnio grał w drugoligowej portugalskiej Academice Coimbra). Zakontraktowano także 18-letniego Pawła Żuka, który reprezentował ostatnio barwy juniorskiego zespołu Evertony. Z klubem pożegnali się natomiast: Michał Mak (przeszedł do Wisły Kraków), Konrad Michalak (za około milion euro trafił do Akhmata Groznego), Steven Vitoria, Joao Nunes oraz wypożyczony ostatnio do Lecha Rafał Janicki, który rozwiązał za porozumieniem stron kontrakt i podobnie jak Mak, dołączył do Wisły Kraków. Transfery Lechii wydają się być dość logiczne, jednak ciężko nazwać je wzmocnieniami na miarę sukcesu w Europie. Warto przypomnieć, że zespół z Trójmiasta interesował się także Filipem Starzyńskim z Zagłębia Lubin, ale kwota transferu rzędu 500 tys. euro okazała się być poza zasięgiem finansowym trzeciej siły minionego sezonu LOTTO Ekstraklasy. 

Póki co niewiele dzieje się w Gliwicach, co może dawać nadzieję na to, że Piast nie zostanie rozkupiony przed startem eliminacji Ligi Mistrzów. Wiadomo, że z klubem pożegnali się wypożyczeni Tomasz Jodłowiec oraz Paweł Tomczyk, którzy powrócili odpowiednio do Legii Warszawa oraz Lecha Poznań. Niemal przesądzony jest również transfer młodzieżowego reprezentanta Polski Patryka Dziczka, którym interesują się kluby Serie A. Podobnie sprawa ma się z Aleksandarem Sedlarem oraz Mikkelem Kirkeskovem, którym z kolei mocno interesuje się Legia Warszawa. Nie wiadomo jeszcze, kogo mistrz Polski planuje zakontraktować, ale jak twierdzi Waldemar Fornalik, Piast w nowym sezonie może być jeszcze silniejszy niż dotychczas. Obawiam się jednak, że największy ruch w klubie nastąpi na początku lipca, tuż przed rozpoczęciem rywalizacji na arenie europejskiej. Z drugiej strony były selekcjoner reprezentacji Polski nie raz mierzył się z tego typu wyzwaniami, kiedy pracował jeszcze w Chorzowie i dzięki doświadczeniu zebranemu w trudnych warunkach zdołałby poukładać zespół przed historycznym startem w el. Ligi Mistrzów. 

W Warszawie tuż po zakończeniu sezonu ligowego skupiono się na "czyszczeniu" szatni. Z klubem pożegnali się m.in. Adam Hlousek, Kasper Hamalainen, Michał Kucharczyk oraz Iuri Medeiros, któremu skończyło się wypożyczenie ze Sportingu Lizbona. Łazienkowską prawdopodobnie opuści też Arkadiusz Malarz, który ma małe szanse na grę w Warszawie, natomiast otrzymał ofertę z Wisły Płock. W ostatnim czasie wiadome stało się również, że wicemistrz Polski postanowił aktywować klauzulę wykupu Portugalczyka Cafu z francuskiego FC Metz (800 tys. euro). To o tyle istotne, że środkowy pomocnik był podstawowym graczem Legii w minionym sezonie, rozgrywając łącznie aż 42 spotkania (6 bramek i 4 asysty). Poza wspomnianym Kirkeskovem, z klubem łączni są również brazylijski obrońca Wellington z Istanbulsporu (2. liga turecka) oraz Sosłan Dżanajev (były bramkarz Miedzi Legnica). Poza transferami piłkarzy, do klubu dołączy także Łukasz Bortnik - trener przygotowania fizycznego. W ostatnich czterech latach z powodzeniem pracował w izraelskim Hapoelu Beer Sheva. Wiadomo, jakie problemy miał stołeczny klub pod tym względem na starcie ubiegłego sezonu, tak więc tę decyzję Dariusza Mioduskiego jak najbardziej można zrozumieć. Do wznowienia treningów pozostało jeszcze trochę czasu, jednak jeśli klub marzy o powrocie do fazy grupowej LE, musi pomyśleć nad kilkoma wzmocnieniami.

Prawdziwa weryfikacja polityki transferowej naszej eksportowej czwórki nadejdzie już w lipcu. Europejskie zmagania nie tolerują bowiem żadnych błędów i czasami bardzo brutalnie pokazują nam nasze miejsce w szeregu. Włodarze klubów LOTTO Ekstraklasy dobrze o tym wiedzą i zapewne z niepokojem, ale też pełni nadziei wyczekują  pierwszych spotkań o stawce zdecydowanie wyższej niż nasze ligowe zmagania. Czyja strategia budowy zespołu okaże się najlepsza? Tego dowiemy się pod koniec sierpnia (albo i wcześniej).

Komentarze