Jak długo Legia Warszawa wytrzyma z Ricardo Sa Pinto?

Powiedzieć, że to człowiek nerwowy, to jakby nie powiedzieć nic. Emocje, które rządzą Portugalczykiem sprawiają, że przez prawie całe środowisko kibicowskie w Polsce, Sa Pinto postrzegany jest jako niezrównoważony furiat, potrafiący pokłócić się niemal z każdym. 


Spoglądając na statystyki tego trenera, nie ma się praktycznie do czego przyczepić. Legia pod jego wodzą rozegrała 22 spotkania (18 w lidze, 3 w Pucharze Polski oraz jedno w el. Ligi Europy z Dudelange). 13 z nich zakończyło się zwycięstwem, 6 remisem i tylko 3 porażką. 2,05 punktu na mecz to wynik może nie zachwycający, ale na pewno solidny. Zdobycie Pucharu Belgii ze Standardem Liege połączone z wicemistrzostwem, czy 30 spotkań w roli pierwszego trenera Sportingu Lizbona sugerować mogłoby, że mamy do czynienia z trenerem - jak na nasze ligowe warunki - bardzo dobrym. Przyzwyczailiśmy się jednak, że do Ekstraklasy trafiają piłkarze, a teraz również trenerzy, którzy pomimo niezłego CV kryją gdzieś w sobie pewien haczyk. 

Portugalczyk ma "dość specyficzny" charakter. Nie potrafi pogodzić się z porażką, a każdy kto myśli inaczej niż on, staje się jego wrogiem. Nie podanie ręki Michałowi Probierzowi w ostatnim meczu ligowym, konflikt z dziennikarką Przeglądu Sportowego, czy jeszcze wcześniej prowokowanie trenera Waldemara Fornalika, jednego ze spokojniejszych szkoleniowców ligi, tylko potwierdza, że trener Legii ma problem z powstrzymaniem napadów złości. Nie bez przyczyny średni okres pełnienia funkcji pierwszego trenera przez niego trwa w przybliżeniu pół roku. 

Czy w Legii Warszawa poprawi swoją statystykę i zostanie na kolejne lata? Wszystko zależeć będzie od wyników drużyny na boisku. Prezes Dariusz Mioduski w pełni ufa zatrudnionemu w sierpniu szkoleniowcowi i wierzy, że pomimo takich a nie innych metod trzymania dyscypliny w zespole (np. kary finansowe za nieodebrane połączenia od sztabu) jego klub ponownie sięgnie po tytuł. Trzeba też zauważyć, że poza Lechią i może Jagiellonią nikt nie utrudnia aktualnemu mistrzowi Polski walki o obronę tytułu. Lech Poznań fatalnie wystartował i jego strata do lidera z Gdańska jest już zbyt duża by myśleć o mistrzostwie. Nawet w przypadku końcowego potknięcia Lechii i Jagi, bądź serii zwycięstw Legii, która da jej pierwsze miejsce w LOTTO Ekstraklasie, ważniejsza weryfikacja nastąpi latem.

Po dwóch latach absencji w fazie grupowej europejskich pucharów, ważniejsze od mistrzostwa będzie to, czy klub zakwalifikuje się przynajmniej do Ligi Europy. Brak awansu oznaczałby kolejną dziurę w budżecie i zapewne pożegnanie Portugalczyka z Warszawą. 

Kibice i działacze Legii wierzą w sportowy sukces swojego klubu i pomimo słabej postawy zespołu w meczu przeciwko Cracovii (porażka 0:2) nadal mają ku temu podstawy. Ciężko jednak przejść obojętnym wobec zachowania trenera, który na konferencjach prasowych potrafi winę za porażkę zrzucić na sędziego, murawę i wszystko inne co w jego mniemaniu mogłoby odwrócić uwagę od słabej gry. 

Ricardo Sa Pinto można porównać do trenera Korony, Gino Lettieriego, który w początkowej fazie swojego pobytu w Kielcach wywierał podobne wrażenie i wielu kibiców zastanawiało sie, czy nie zostanie zwolniony z klubu jeszcze przed startem poprzednich rozgrywek. Lettieri z czasem stał się jednak postacią mniej kontrowersyjną, a za swoje wyniki coraz bardziej cenioną nie tylko w świętokrzyskim ale i w całej Polsce. Czy Ricardo Sa Pinto stać na zmianę swojego zachowania i poprawę mocno nadszarpniętego wizerunku? Śmiem wątpić. Chyba pozostanie nam przywyknąć do jego stylu bycia i poczekać na to, jak Legia prezentowała się będzie w dalszej części tego sezonu.  

Komentarze