Lechia Gdańsk na fali

Kiedy przed sezonem eksperci piłkarscy wskazywali Lechię Gdańsk jako jednego z faworytów do tytułu mistrzowskiego, wielu kibiców podchodziło do tych słów sceptycznie, mając w pamięci nierówną formę tego zespołu z lat ubiegłych. Po drużynie nieradzącej sobie na wyjazdach nie ma już jednak śladu. Obecna Lechia gotowa jest na sukces.

Sporo czasu potrzebowano w Gdańsku, aby zespół mający ogromny potencjał zaczął grać na miarę oczekiwań. W poprzednich latach zawsze czegoś brakowało. Widoczna była bariera, której po prostu nie potrafiono przeskoczyć. Największą bolączką był brak formy i słabe wyniki w pierwszych kolejkach sezonu. Słaby start sprawiał, że nasilała się niepewność i irytacja, która w osiąganiu dobrych rezultatów na pewno nie pomagała. Lechia miała bowiem jasny cel, jakim było podium Ekstraklasy, a co za tym idzie udział w europejskich pucharach. Tyle, że czasami jak się czegoś bardzo pragnie, to presja z tym związana potrafi pokrzyżować plany. W poprzednim sezonie osiągnięcie celu było bardzo blisko. Zespół z Gdańska miał wszystko w swoich rękach, grając bezpośredni mecz o 4. miejsce z Cracovią. Nie udało się jednak wygrać najważniejszego spotkania przez co Lechia po raz trzeci z rzędu zakończyła rozgrywki ligowe tuż za drużynami, które uzyskały prawo do pokazania się w Europie. 

Początek obecnego sezonu Lechia ma naprawdę imponujący. Ustabilizowała swoją formę na wysokim poziomie i wygrywa nie tylko u siebie ale i na wyjazdach, co dotąd nie było na porządku dziennym. Trener Piotr Nowak wraz ze swoimi podopiecznymi wykonali bardzo solidną pracę, co w zestawieniu ze spokojnym letnim okienkiem transferowym zdaje się przynosić upragnione efekty. Zespół gra mądrze, efektownie a co najważniejsze z 28pkt na koncie jest liderem ligi. 

źródło: https://www.facebook.com/LechiaGdansk/photos/

Patrząc na to jak prezentuje się zespół z Pomorza i porównując to do najgroźniejszych rywali w walce o tytuł, czyli Legii i Lecha to różnica jest ogromna. W tym momencie bliżej od wymienionych klubów do mistrzostwa ma Jagiellonia prowadzona przez Michała Probierza, która moim zdaniem wraz z Zagłębiem Lubin może sprawić niemałą niespodziankę. 

Lechia Gdańsk ma na tyle mocną drużynę i stabilną sytuację finansową, że w moim odczuciu powinna poradzić sobie w przypadku ewentualnego awansu do eliminacji europejskich pucharów. Gorzej od Piasta Gliwice i Cracovii zaprezentować się bowiem po prostu nie da. Oba te kluby udział w Lidze Europy potraktowały jako dodatek do ligi. W przypadku Lechii widać ogromną chęć pokazania się na arenie międzynarodowej o czym wielokrotnie w trakcie poprzedniego sezonu wspominał Sebastian Mila. I choć awans do fazy grupowej Ligi Europy byłby w debiutanckim sezonie bardzo trudny z racji braku odpowiednio wysokiego współczynnika klubowego, dającego rozstawienie w poszczególnych fazach eliminacji, to zebrane doświadczenie i punkty do klubowego rankingu na pewno zaprocentowałyby w przyszłości. Aby w Gdańsku można było jednak myśleć o pucharach trzeba najpierw wykonać kawał ciężkiej pracy, bo zarówno Legia jak i Lech prędzej czy później wybudzą się ze snu i zaczną gonić czołówkę. 




Komentarze