Sezonowcy

Wszyscy narzekają, że Ekstraklasa to słaba liga. Brak sukcesów na arenie międzynarodowej, mecze przepełnione niedokładnymi podaniami i przypadkowymi bramkami to główne powody takiego myślenia. 

źródło: https://www.facebook.com/LegiaWarszawa/

Brak kilku, klasowych drużyn walczących o mistrzostwo sprowadza się do tego, że od jakiegoś czasu zadajemy sobie pytanie: "Legia czy Lech?". Trzeciej drużyny nawiązującej do poziomu obecnego mistrza i wicemistrza Polski nie widać i zapewne szybko nie zobaczymy. Co prawda wielkie ambicje i potencjał ma Lechia Gdańsk, jednak sposób prowadzenia tego zespołu i co najważniejsze wyniki pozostają dalekie od ideału. Podium jednak zapełnić trzeba. Należy także wyłonić czwartą drużynę, która reprezentowała nas będzie w europejskich pucharach. I tu właśnie zaczyna się problem. 

Oprócz wymienionych wcześniej Legii i Lecha żadna z ekip nie prezentuje w ostatnich latach równego, wysokiego poziomu. Na siłę można uznać za taką drużynę Śląsk Wrocław, który dość często grywa w europejskich pucharach (sezony: 2011/2012, 2012/2013, 2013/2014, 2015/2016) jednak ani razu nie zdołał awansować do fazy grupowej Ligi Europy, kończąc swe zmagania co najwyżej na IV rundzie eliminacji (w tym roku już na II rundzie). Obecny sezon jest dla podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego beznadziejny. Z każdą kolejką osuwają się coraz niżej w tabeli i jeśli nie poprawią czegoś w swojej grze, mogą za moment znaleźć się w strefie spadkowej, tym bardziej, że przebywający tam obecnie Lech wraca do wysokiej formy sprzed kilku miesięcy.

Niech będzie więc, że mamy trzy drużyny, które regularnie znajdują się w czołówce ligowej tabeli na koniec sezonu. Tak więc kto czwarty? To zawsze jest wielka niespodzianka. Niejednokrotnie zespoły typowane przez dziennikarzy i ekspertów do zajęcia wysokich miejsc nie wytrzymywały presji i ostatecznie musiały obejść się smakiem (np. Lechia Gdańsk w poprzednim sezonie). Wtedy właśnie do gry wkraczają tzw. sezonowcy. Są to drużyny, na które przed sezonem nikt nie stawia, a które dobrą grą i determinacją potrafią pozytywnie zaskoczyć. W ostatnich kilku latach niemal co roku zdarzała się taka niespodzianka, o której mówili w zachwycie wszyscy i na której wszyscy się później zawodzili. Bo jak to w zwyczaju sezonowców bywa - nic nie trwa wiecznie, a już na pewno nie dobra forma.


Sezon 2012/2013 


Rywalem Piasta był Karabach Agdam 


Był to ostatni sezon przed reformą ligi. Był to również ostatni sezon dla grającej wówczas w Ekstraklasie Polonii Warszawa. Legia i Lech odskoczyli rywalom w tabeli na ponad kilkanaście punktów. W walce o pozostałe dwa miejsca premiujące grą w pucharach oprócz wspomnianej wcześniej Polonii pozostawał również Górnik Zabrze, Piast Gliwice oraz Śląsk Wrocław. Sporą niespodzianką była postawa ekipy z Gliwic - ówczesnego beniaminka. Po dobrej końcówce sezonu zajął on ostatecznie 4. pozycję w tabeli, czym zapewnił sobie prawo startu w eliminacjach Ligi Europy. Przygoda ta zakończyła się jednak bardzo szybko, bo już na pierwszej przeszkodzie. Zresztą dyspozycja w lidze również nie była zbyt dobra. Po pięknym owocnym w zwycięstwa sezonie, następny, zespół Piasta zakończył na 12. miejscu.









Sezon 2013/2014 

To także był udany rok dla beniaminka. Zawisza Bydgoszcz - bo o nim mowa, wdarł się do ligi przebojem. Sezon zasadniczy zakończył na świetnym 6. miejscu i po podziale punktów znalazł się w grupie mistrzowskiej. Oprócz zmagań ligowych klub z Bydgoszczy rewelacyjnie spisywał się w Pucharze Polski. Odsyłał do domu kolejnych rywali, aż dotarł do samego finału na Stadionie Narodowym, w którym to pokonał Zagłębie Lubin i zgarnął trofeum.




Oznaczało to także, że Zawisza zagra w eliminacjach Ligi Europy. Jednak podobnie jak w przypadku Piasta z poprzedniego sezonu, rozgrywki zakończyły się po jednym, przegranym dwumeczu (2:5 z Zulte Waregem). Co gorsze, następny sezon był dla piłkarzy z kujawsko-pomorskiego fatalny. Seria porażek, brak punktów i miejsce na dnie tabeli stało się rzeczą codzienną. Nawet podział punktów po zakończeniu sezonu zasadniczego i szalona pogoń w ostatnich kolejkach nie pomogła - Zawisza spadł do I ligi.


Sezon 2014/2015 

Poprzedni sezon również dostarczył nam sporo niespodzianek. Oprócz zaskakującego mistrzostwa Lecha Poznań, także uzupełnienie ligowego podium było dość nieoczekiwane. Co prawda Legia znajdująca się w czołowej trójce to żadna nowość, jednak obecność w niej Jagiellonii Białystok mogła zdziwić. Zespół złożony głównie z polskich, młodych piłkarzy prezentował styl nie tylko skuteczny ale i miły dla oka. Trener "Jagi" Michał Probierz mówił, że celem jest górna "8" jednak w podświadomości czuł, że zespół stać na coś więcej. Tak też się stało. Białostoczanie minimalnie przegrali z Lechem i Legią plasując się na koniec sezonu tuż za ich plecami. W obecnym sezonie mieli okazję zagrać w eliminacjach Ligi Europy. Co prawda nie odpadli tak jak Piast i Zawisza już po pierwszym dwumeczu, jednak startowali z pierwszej rundy, gdzie za rywala mieli zespół z Litwy. O poziomie tamtejszej ligi wspominać nie warto (chociaż Żalgiris swego czasu pokonał Lecha Poznań). Druga runda to maksimum jakie w stanie była Jagiellonia osiągnąć - na przeszkodzie stanął zespół z Cypru, a dokładnie Omonia Nikozja. Jeśli chodzi o sytuację w lidze rok po sukcesie, to niczym nie różni się ona od tych przedstawionych nieco wcześniej. Zespół Michała Probierza gra bardzo słabo i zupełnie w niczym nie przypomina ekipy z roku ubiegłego.

W letnim okienku transferowym Jagiellonię opuściło kilku czołowych piłkarzy.


Sezon 2015/2016

Za nami połowa sezonu zasadniczego Ekstraklasy. Do momentu podziału punktów i przydziału zespołów do poszczególnych grup jeszcze sporo czasu, jednak postawa Piasta Gliwice godna jest odnotowania. Na półmetku rozgrywek (zasadniczych) mają oni aż 8 punktów przewagi nad drugą Legią Warszawa i aż 15 punktów przewagi nad dziewiątą Termaliką. To bardzo solidna zaliczka przed rundą rewanżową, stawiająca zespół z Gliwic w bardzo korzystnej sytuacji. Gdyby udało się utrzymać choć w połowie obecną formę, szansa na powtórzenie osiągnięcia z sezonu 2012/2013 byłaby ogromna. Tylko czy Piast gotowy jest na sukces? Czy dobre miejsce na koniec sezonu nie oznaczać będzie wyprzedaży połowy składu? To oczywiście są spekulacje dotyczące przyszłości, nie tego co dzieje się obecnie. Liczę jednak, że tym razem polski zespół nie popełni tych samych błędów co poprzednicy i wyciągnie wnioski z niepowodzeń drużyn okrzykniętych rewelacją ligi. Najważniejsze jest bowiem to, aby po zwycięstwie nie świętować zbyt długo. Nie należy cieszyć się tym, co udało się osiągnąć, lecz nadal ciężko pracować, stawiając sobie kolejne wyzwania. Czy Piast wyrwie się ze schematu i nie okaże się ponownie sezonowcem - odpowiedź poznamy nie wcześniej niż za rok.


https://www.facebook.com/PiastGliwice/







Komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz