Ciężki żywot Lecha. Przełamanie?

Nie sztuką jest kopać leżącego i patrzeć jak cierpi. Męczarnie Lecha w tym sezonie są aż nadto widoczne i nie da się obok nich przejść obojętnie. Siedem ligowych porażek w dziewięciu spotkaniach i ostatnia pozycja w tabeli to nie jest postawa godna mistrza Polski.


Wątpię, aby zmiana trenera pomogła Lechowi przełamać kryzys/FOTO BY ROGER



























            Co prawda serię niepowodzeń Lech przerwał wczorajszym zwycięstwem nad Ruchem Chorzów w 1/8 finału Pucharu Polski, jednak wynik 1:0 po samobójczym trafieniu rywala nie napawa optymizmem. Problemy Kolejorza leżą w ich psychice.

Obecna sytuacja zespołu z Poznania jest zupełnie inna niż ta, gdy trenerem był Mariusz Rumak. Jedynym wspólnym czynnikiem jest bezradność. Wcześniej to europejskie puchary były rozgrywkami, gdzie wpadka goniła wpadkę. Gdzie byle Stjarnan czy Żalgiris eliminował ich z gry, podczas gdy ligowa rzeczywistość była całkiem łaskawa. Teraz, gdy po pięciu latach, Lech w końcu zakwalifikował się do fazy grupowej i ich poczynania w Europie dość nieznacznie, ale jednak można zaliczyć na plus to postawa na boiskach ligowych wygląda katastrofalnie.

Zarówno pierwszy jak i drugi przypadek to efekt słabej psychiki piłkarzy. Jak to jednak w życiu bywa przykład dają ci starsi, ważniejsi. Mam w tym momencie na myśli trenera i prezesów klubu. Zarówno Maciej Skorża jak i prezesi kompletnie nie panują nad sytuacją, a co gorsze dają to po sobie poznać na każdym kroku. Trener po każdej porażce żałośnie usiłuje się tłumaczyć, zwalając winę na nieskuteczną formację ofensywną. Tyle, że każdy wie jak jest i jakie klub popełnia błędy. Dziwi mnie narzekanie na piłkarzy, bo przecież to ta sama kadra, która przed rokiem zdobyła mistrzostwo, strzelając sporo bramek. W okienku transferowym przyszło przecież dwóch napastników (Thomalla i Robak) i wydawać się mogło, że Lech będzie jeszcze silniejszy. To wręcz niemożliwe, że z takimi piłkarzami w składzie Kolejorz sięgnął ligowego dna.

Jedynym plusem i nadzieją na zmianę obecnej sytuacji dla Macieja Skorży i jego piłkarzy jest fakt, że Lechowi wystarczy jeden impuls, aby całkowicie odmienić poziom swojej gry. W poprzednim sezonie była to zmiana trenera, w tym z kolei na dno pociągnął ich (moim zdaniem) przegrany dwumecz z FC Basel. I choć pokonali później Videoton, to w ich grze zdało się zauważyć wyraźny regres. Lech pozostaje na dnie, zarówno ligowym jak i mentalnym. Nie sądzę aby zwycięstwo z Ruchem było przełamaniem, lecz nie wykluczam, że może to być początek drogi jaką Kolejorz musi przejść, aby wrócić do formy, którą prezentował w końcówce poprzedniego sezonu. Kluczowe w tej drodze okazać się może sobotnie starcie z Górnikiem Zabrze, przedostatnią drużyną Ekstraklasy.



Komentarze

  1. Pisałam niedawno na jakimś forum, że współczuję trenerowi Skorży. Ale mówiłam też, ze jeszcze bardziej żal mi zawodników - no bo czy ktoś taki może poprowadzić drużynę do zwycięstwa? Sprawić, by w siebie uwierzyła? Zmotywować, by piłkarze grali efektownie i efektywnie? Sprawić, by gra sprawiala im radość - bo wtedy nie trzeba się koncentrować na konieczności zdobywania bramek - to po prosu samo wychodzi...
    To oczywiście są pytania retoryczne, odpowiedź jest oczywista, moim zdaniem. Ja tam nic do Macieja Skorży nie mam, życzę mu jak najlepiej. Ale nie sądzę, żeby to "lepiej" było możliwe teraz z Lechem... ;((( Ten człowiek ma wypisany na twarzy strach, mega stres, presję nie do zniesienia i brak wiary w siebie... To jest smutna prawda. Jeśli jednak ktoś jeszcze w niego wierzy i pozostawia go na posadzie, to chyba nie pozostaje nam nic innego, jak trzymać kciuki... Choć domyślam się, co o tym myślą najbardziej żarliwi kibice Lecha... Im też współczuję. Generalnie beznadzieja, a mogło być tak pięknie - dwa polskie kluby w fazie grupowej LE...
    Teoretycznie nadal jest to możliwe, sukces zarówno Lecha i Legii... Tylko strasznie trudno w obecnej sytuacji w to wierzyć...

    Jak znajdziesz chwilę, zapraszam na mojego bloga - też coś niedawno pisałam na temat Lecha...
    http://nikitasportopinie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby dla Lecha przełamanie nadeszło jak najszybciej, bo tak jak wspomniałaś sukces jest nadal możliwy. Pozdrawiam :)

      Usuń

Prześlij komentarz