Lech Poznań zdobywa Superpuchar Polski!


Piłkarze Macieja Skorży mają powody do radości. Przed własną publicznością pokonali zdobywcę Pucharu Polski- Legię Warszawa i po tytule mistrzowskim zgarniają kolejne trofeum.

Drużyna z Poznania bardzo dobrze rozpoczęła spotkanie i już w 10. minucie otworzyła wynik meczu za sprawą trafienia Tomasza Kędziory. Szybko strzelony gol dał im poczucie pewności i dominacji nad rywalem. Z kolei Legia wyglądała na zakłopotaną i zdezorientowaną takim obrotem sytuacji. Przewaga Lecha na boisku rosła. Stwarzał on sobie coraz więcej sytuacji, aż w końcu jedną z nich w 35. minucie spotkania wykorzystał Marcin Kamiński i Kolejorz prowadził do przerwy 2:0. 
Po zmianie stron w sposobie gry gości nie wiele się zmieniło. Zarówno Berg jak i sami piłkarze nie za bardzo wiedzieli jak odmienić losy tego spotkania. Mijały kolejne minuty i to Lech był bliżej strzelenia kolejnej bramki niż Legia. Stołeczni piłkarze czuli, że kolejna dotkliwa porażka jest już prawie nieunikniona. Mówię prawie, bo widać było, że tli się jeszcze w nich nadzieja. Wszelkie wątpliwości rozwiał jednak Karol Linetty,  który wykorzystał świetną okazję i dobił rywala na 3:0. To był już pogrom! Nikt nie spodziewał się takiej dominacji mistrza nad wicemistrzem. I choć Legia zdobyła w końcówce bramkę na 1:3 (strzelcem Żyro) była to typowa bramka na otarcie łez, nic nie zmieniająca w kontekście całego spotkania.


Dla Legii jest to kolejna, jakże bolesna porażka z Lechem Poznań. Zdobywca Pucharu Polski wyglądał na tle mistrza kraju mizernie. Szczególnego słabo spisywała się linia defensywna niepotrafiąca upilnować raz za razem przedostających się w pole karne piłkarzy Lecha Poznań. Widać,  że odejście kilku zawodników źle wpłynęło na jej grę.

Superpuchar dał nam próbkę tego, czego możemy spodziewać się po Lechu i Legii w eliminacjach Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Moim zdaniem oba polskie kluby powinny poradzić sobie ze swoimi rywalami. W szeregach Lecha w końcu widać pewność siebie, która przekładana jest także na postawę na boisku. Jeśli Lech zagra w podobny sposób w meczu z FK Sarajewo to awans do III rundy nie powinien być problemem.
Z kolei Legia musi wyciągnąć wnioski z porażki. Ma na to czas do czwartku, kiedy to zmierzy się z rumuńskim FC Botosani. Wydaje mi się,  że przy nieco lepszej grze niż w tym spotkaniu Legia również bezproblemowo pokona swojego rywala i zamelduje się w rundzie III. 

Zarówno mecz Lecha jak i Legii transmitowany będzie przez TVP!



Komentarze