Pucharowicze bez formy

Za nami kolejnych pięć spotkań Ekstraklasy. Padło wiele pięknych bramek, ale momentami "zawiało" też nudą. Jak za zwyczaj nie obeszło się również bez niespodzianek.

Korona Kielce 2:2 Pogoń Szczecin

Starcie pomiędzy liderem, a outsiderem ligi, dość niespodziewanie dostarczyło emocji i bramek. Jedna z nich - Jacka Kiełba była niewątpliwie ozdobą tego spotkania.

 

Wynik remisowy to pierwszy korzystny rezultat Korony w tym sezonie. Pogoń natomiast zdobyła siódmy punkt w trzecim meczu i póki co utrzymuje pozycję lidera w tabeli.



Legia Warszawa 1:1 Górnik Zabrze

Po udanym spotkaniu z Celtikiem w eliminacjach Ligi Mistrzów, terner Legii Henning Berg dał odpocząć kilku czołowym piłkarzom swojego klubu. Z tego też powodu na boisku nie widzieliśmy m.in Miroslava Radovicia i Ondreja Dudy. Ich zmiennicy od pierwszych minut spotkania toczyli wyrównany bój z rywalami z Zabrza, którzy jednak otworzyli  wynik spotkania za sprawą... samobója Igora Lewczuka. Dalsza część spotkania to wymiana ciosów obu ekip zakończona trafieniem na 1:1 Marka Saganowskiego. Wynik ten utrzymał się do końca dzięki czemu Legioniści zdobyli czwarty punkt do ligowej tabeli, czyli o jeden mniej od Górnika Zabrze.



Podbeskidzie Bielsko Biała 3:0 Ruch Chorzów

W tym spotkaniu zmierzyły się dwie ekipy, które początku sezonu ligowego nie mogą zaliczyć jako udanego. Goście po bezbramkowym remisie z duńskim Esbjergiem w eliminacjach Ligi Europy, chcieli poprawić sobie humory wyjazdowym zwycięstwem, aby do rewanżu przystąpić z optymizmem i lepszym miejscem w lidze. Nic z tego. Bielszczanie nie mieli zamiaru obdarowywać rywali punktami i od początku ruszyli do ofensywy. Ta zaś wzmocniona nowo pozyskanym napastnikiem Maciejem Korzymem, spisywała się dziś nadzwyczaj dobrze. Trzy bramki po przerwie, w krótkim odstępie czasowym (w tym także Korzyma) sprawiły, że reprezentujący nas w Europie Ruch musiał uznać wyższość rywala. Tym samym chorzowianie na pierwsze ligowe zwycięstwo muszą czekać co najmniej do następnej kolejki.



Śląsk Wrocław 2:1 Zawisza Bydgoszcz

Spotkanie we Wrocławiu przyniosło kibicom obu drużyn wiele emocji. Emocji, których wystarczyło tylko na pierwszą część spotkania. Wówczas to swoimi umiejętnościami strzeleckimi błysnął piłkarz gospodarzy Robert Pich, zdobywając dla swojej drużyny dwie bramki, odpowiednio w 7. i 28. minucie spotkania. Dwubramkowe prowadzenie gospodarzy nie trwało jednak zbyt długo. Zamieszanie w polu karnym Śląska wykorzystał bowiem Kamil Drygas, zdobywając bramkę na 1:2 po strzale głową z najbliższej odległości. Wynik ten utrzymał się do przerwy. O drugiej połowie należy wspomnieć tylko ze względu na drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę Luisa Carlosa, gdyż oprócz tej sytuacji nic ciekawego na boisku nie miało miejsca. Sporo niedokładnych zagrań i powolne tempo gry wywoływało u kibiców senność i ogólne znudzenie. Jeśli chodzi o sytuację w tabeli to Śląsk po 3. kolejkach zgromadził 6 pkt, natomiast ich rywal, czyli Zawisza pozostał z trzema oczkami na koncie.

Robert Pich zdobył już w tym sezonie cztery bramki.




















Lech Poznań 2:3 Wisła Kraków

Mecz nazwany przeze mnie hitem kolejki nie zawiódł. Piłkarze obu drużyn walczyli zawzięcie, wykazując przy tym determinację i chęć zdobycia kompletu punktów. Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęła Wisła Kraków, która za sprawą Łukasza Garguły trafiła do bramki rywala dwukrotnie, schodząc do przerwy z taką właśnie zaliczką. Po przerwie zrobiło się jednak nerwowo, gdy zdaniem arbitra Buchalik sfaulował Trałkę za co sędzia podyktował rzut karny. Strzał z jedenastu metrów wykonał Wołąkiewicz, pewnie pokonując bramkarza Wisły. Bramka ta wlała w serca kibiców i piłkarzy nadzieję na zmianę niekorzystnego nadal rezultatu i .... udało im się to po trafieniu Douglasa w 82. minucie meczu. Gdy wszyscy fanatycy Lecha liczyli, że zada on ostateczny cios i wygra to spotkanie, obrona "Kolejorza" popełniła błąd  i Wilde-Donald Guerrier strzelił trzecią, decydującą bramkę dla Wisły, która ostatecznie zwyciężyła. Trzy punkty przywiezione z Poznania są bardzo cenne dla tego klubu, gdyż pozwalają mu na awans w górę tabeli, także przed Lecha Poznań.


Za nami większość spotkań 3. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, które "uformowały" już wstępnie tabelę, ale nie zapominajmy, że czeka nas jutro ostatnie rozdanie z tej serii, czyli starcie beniaminków, które może zadecydować o pozycji lidera.




Komentarze