Podsumowanie piątkowych zmagań

Za nami dwa, jakże różne spotkania w wykonaniu klubów z naszej Ekstraklasy. Jedno ze spotkań stało na całkiem dobrym poziomie i oglądało się je z zaciekawieniem, z kolei drugie wprawiało momentami w niedowierzanie i zażenowanie.

Najpierw może o tym drugim spotkaniu. Mam tu na myśli oczywiście spotkanie Jagiellonii z Cracovią, w którym niedokładności, brak porozumienia i ogólny chaos na boisku położyły cień na aspekt sportowy i walkę o punkty. Ogólnie rzecz biorąc to takowa walka, przerodziła się w kopaninę w środkowej części boiska, z której nie wiele wynikało. Mimo, że padły bramki w tym spotkaniu, to nie jestem skłonny gratulować ich strzelcom, bowiem padały one głównie po błędach w obronie rywala. Jagiellonia mimo, że wygrała to spotkanie 2:1 nie ma powodu do wielkiej radości, bo nie pokazała w tym spotkaniu niczego wyjątkowego. Swoją przeciętną grą wyróżniała się jednak nieznacznie nad piłkarzami z Krakowa, którzy momentami grali tak, że miałem wrażenie, iż oglądam spotkanie ligi okręgowej. Tak grająca Cracovia jest moim zdaniem jednym z głównych kandydatów do spadku. Oczywiście życzę im poprawy swojej gry w następnych meczach, bo taka postawa negatywnie wpływa na ogólny poziom ligi.













Mecz rozgrywany w Gliwicach stał na szczęście na wyższym poziomie. Zapracowali na ten fakt nie tylko zwycięzcy, czyli w tym przypadku Lechia - wygrywając 3:1, ale też przegrani, czyli Piast, który stwarzał sobie ciekawe sytuacje, które kończyły się albo poprzeczką albo świetnymi interwencjami byłego bramkarza tego klubu - Dariusza Treli. Lechia w tym spotkaniu znów nie zachwyciła, choć zagrała lepiej niż przed tygodniem z ekipą Podbeskidzia. Ponownie skutecznością błysnął doświadczony piłkarz tego klubu Piotr Wiśniewski, który zdobył dwie bramki. Mimo wywalczenia dziś rzutu karnego nie oceniam wysoko postawy w tym meczu napastnika Lechii Zaura Sadajewa. Miał on bowiem wiele niewykorzystanych sytuacji, z pośród których chociażby jedną powinien wykorzystać. W tym wypadku władze Lechii powinny się zastanowić nad transferem jakiegoś bramkostrzelnego napastnika, bo wspomniany Sadajew na boisku do złudzenia przypomina (nie chodzi mi o wygląd ) Dvalishviliego z Legii co dobrym podobieństwem raczej nie jest. Co do ekipy z Gliwic to po raz kolejny z dobrej strony pokazał się kluczowy snajper tamtejszego klubu Ruben Jurado, zdobywca jedynej bramki dla Piasta. Chciałbym wyróżnić również solidnego w środku pola Podgórskiego, który sprawił sporo problemów przyjezdnym i ci wielokrotnie musieli ratować się faulem.





Po dzisiejszych wygranych spotkaniach, ekipa z Białegostoku awansowała tymczasowo na fotel lidera, a na miejsce tuż za nią wskoczyła Lechia. Obie ekipy w tabeli różni bilans bramek, gdyż ich dorobek punktowy wynosi siedem oczek.

Jeśli chodzi o pokonane zespoły to Cracovia cały czas pozostaje bez punktów, a Piast z jednym remisem i dwoma porażkami znajduje się w dole tabeli, co niezbyt dobrze odzwierciedla ich grę, szczególnie w meczu dzisiejszym i tym sprzed tygodnia, gdy mierzyli się i zremisowali z Wisłą.

Przykład Piasta obrazuje jak ważne jest potwierdzenie swojej dobrej gry poprzez strzelanie bramek - im dziś tego zabrakło i w rezultacie odnieśli kolejną porażkę.


Komentarze

Prześlij komentarz