Lech Poznań ma nowego trenera ... tymczasowo

Po kolejnej kompromitacji Lecha Poznań w eliminacjach Ligi Europy, kibice tego klubu głośno domagali się dymisji trenera - Mariusza Rumaka. Cierpliwość do tej osoby stracił także prezes Rutkowski, który postanowił znaleźć mu następcę. 

Decyzję co do nowego szkoleniowca, zarząd Lecha miał podjąć do wtorku i tego właśnie dnia po godzinie 19. miała ona zostać ogłoszona. Poważnych kandydatów było dwóch: Fornalik i Skorża.

Decyzja natomiast nie została ostatecznie podjęta i tym samym tymczasowym trenerem Lecha został Krzysztof Chrobak, który do tej pory pracował w Akademii Lecha z tamtejszą młodzieżą.




Decyzja co do trenera "na stałe" ma zapaść już wkrótce i wydaje mi się, że Lech szykuje kolejną niespodziankę. Szukający oszczędności na każdym kroku klub z Poznania, może bowiem zakontraktować Chrobaka na dłużej i jak w przypadku Rumaka nadal stawiać na swoich. Nie sądzę jednak by wyszło im to na dobre.

Lechowi potrzeba trenera z prawdziwego zdarzenia, takiego, który swoim doświadczeniem trenerskim wzbudzałby respekt u piłkarzy i motywował ich do dalszego działania. Zatrudniając na stałe Chrobaka, tak jak to było z Rumakiem, działacze Lecha popełnią kolejny, fatalny błąd. Nie rozumiem tego skąpstwa ze strony Poznańskiego klubu. Skoro celem jest walka o mistrzostwo Polski i gra w fazie grupowej Ligi Europy to nie wolno do całkiem dobrego składu piłkarskiego pakować pierwszego - lepszego i przede wszystkim jak najtańszego trenera. To podstawowy błąd.

Mam nadzieję, że lukę po Mariuszu Rumaku zapełni jednak jakiś inny, bardziej doświadczony (nie chodzi tu bynajmniej o wiek) trener. Czy to będzie ktoś z dwójki Skorża, Fornalik - okaże się już wkrótce.

Osobiście wolałbym trenera z zagranicy, który np. przez poprzednie lata prowadził klub z zaplecza ligi niemieckiej lub angielskiej i swoim doświadczeniem z tamtych rejonów, sprawiłby, że Lech ponownie zacząłby dobrze prezentować się w pucharach. Jeśli chodzi o koszta, bo to zapewne kluczowy aspekt w wyborze, to nie sądzę aby Lech z ponad 60 mln budżetem (podano w zł) miał problem, aby takiego trenera utrzymać. Zawsze można też sprzedać Teodorczyka za parę ładnych milionów euro, co mocno wzbogaciłoby klubową kasę. Jeśli chodzi o atak to jest przecież młody Kownacki i Ubiparip, który ma przebłyski formy i kto wie czy pod wodzą nowego szkoleniowca nie grałby jeszcze lepiej. Po parę bramek dorzuciliby też Lovrencsics z Hamalainenem i braku Teodorczyka nikt by nie zauważył.

Aby Lech Poznań odzyskał swój blask sprzed kilku lat (1/16 finału LE) trzeba jednak podjąć ryzyko i postawić wszystko na jedną kartę, no chyba, że za rok, (o ile zespół ten zajmie wysokie miejsce w tabeli) chcemy oglądać podobne obrazki jak przez trzy ostatnie lata, kiedy to Lech odpadał już na początku eliminacji europejskich pucharów z klubami ze Szwecji, Litwy i Islandii.

Mam jednak szczerą nadzieję, że prezes "Kolejorza" wraz z zarządem wyciągną wnioski z ostatnich lat i tym razem nie pomylą się przy wyborze nowego trenera.



Komentarze